test „Słonecznego” AD 2017

na czas wakacji Koleje Mazowieckie już kolejny raz uruchamiają własne połączenie nad morze. Zielony piętrus jedzie przez Iławę i Trójmiasto aż do Ustki i stanowi atrakcyjną ekonomicznie alternatywę dla PKP. Liczba przystanków na tyle ograniczona, że czasowo zwłoki dużej w porównaniu z ekspresami nie ma  – jest za to znacznie taniej. No i rower jedzie za darmo.
Dla podróżujących z rowerem jest jednak sporo mankamentów, z których podstawowy to ten, że w rowerowych przedziałach (są dwa, z przodu i z tyłu składu) nagminnie siedzą podróżni bez rowerów. Blokując skutecznie przestrzeń. Co stanowi dla mnie zawsze mega zagadkę, bo składane krzesełka naprawdę ustępują komfortem znacznie wygodniejszym fotelom w środku składu i nijak nie wiem czemu tak się tam ludziska lubią sadowić. W „moim” dzisiejszym składzie w wielkim przedziale rowerowym jadą 3 rowery. I… nie ma dla mnie miejsca. Bo całą ścianę krzesełek (dziewięć) zajmuje para z dzieckiem. Usadowiona tak: torba-pani-torba-pan-torba-plecak-plecak oparty o krzesełko-wózek. Moje wejście z rowerem i bezradny postój na środku nikogo nie wzrusza. Odsuwam zatem wózek i plecak i parkuję. Konduktor nie reaguje. Nie reaguje też kiedy w Nasielsku próbuje wsiąść kolejnych 2 rowerzystów. Para pozostaje niewzruszona.
Dla planujących jakąś solidną trasę pora wyjazdu pociągu jest beznadziejna. Rusza z Zachodniego o 8, po pięciu minutach jest na Centralnym tylko po to, by… stać tu 25 minut! Ja wsiadam w Nowym Dworze, ale to nie jest opcja na weekend. Konduktorzy mówią, że w weekendy już na Zachodnim przedziały rowerowe są napakowane na full. 
Niestety Słoneczny zastąpił mój ulubiony ciechanowski ekspres z 6.50 i teraz między 6.20 a 8.30 jest dziura (ten z 8.30 depcze po piętach Słonecznemu co jest durne doprawdy). Buuuu.
Siedząc już jako tako w tym Słonecznym chodziło mi po głowie, żeby może jednak dalej podjechać niż do Ciechanowa, ale jaki ma sens znaleźć się w Iławie o 10.30??? Wysiadam zatem zgodnie z planem, zwłaszcza że mocy nie czuję nadzwyczajnej i chcę zaliczyć miły niespieszny lajcik. Same ulubione asfalty:)) 
Ciechanów-Chotum

Sulerzyż

Młock i dąb Uparty Mazur

Młock-Ojrzeń

Ojrzeń – Nowe Miasto

Nowe Miasto – nad Soną

i wreszcie – Lisia Polana. Cel tego wyjazdu!

uznaję stówkę za kilometraż na dziś satysfakcjonujący i postanawiam wrócić KMką z Modlina. Gdzie spotyka mnie GIGANTYCZNA niespodzianka. Dworzec wzbogacił się o nowiutkie, przestronne windy! Koniec targania rowerów, waliz i innych gabarytów po niekończących się stopniach. Co za ulga!

  • DST 114.20km
  • Czas 05:26
  • VAVG 21.02km/h

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *