rowerem po Mazowszu 2017

wróże zgadli! Było ciepełko, było słoneczko.

Była też nadzwyczaj udana jak na listopadowy czas wyprawa. Prawie stówka! Przy sprzyjającym wietrze i dobrze znanej trasie nader sprawnie poszło. 
W przededniu wyjazdowej niespodzianki na dziś też zapragnęłam atrakcji. Przypomniał mi się plan sprawdzenia nowej nawierzchni na drodze do Goławic. Nie jechałam tędy już ze dwa lata – odkąd pojawił się nowy asfalt na lewym brzegu Wkry ta droga z swoimi dziurami i spękaniami nie miała szans. Pod koniec lata zauważyłam, że coś się tam dzieje. I proszę:

na pierwszym odcinku brakuje jeszcze ostatniej warstwy ale równość zapanowała na całości, aż do mostu. Świetnie się tędy jedzie, wioch żadnych tylko piękny las i dwa zacne jak na mazowieckie warunki podjazdy. 

Nie odmówiłam sobie przyjemności podjechania do Borkowa i Cieksyna.

Pogoda była tak cudowna, że aż żal było zawracać. Ale pora była najwyższa – jak wysiadłam z pociągu zmierzch już zapadał. O 16! 

do tej wycieczki jest mapa

  • DST 97.23km
  • Czas 03:58
  • VAVG 24.51km/h

Jedno przemyślenie nt. „rowerem po Mazowszu 2017

  1. Niesamowite, a ja tego samego dnia w Tatrach na nartach przy sporym mrozie 🙂
    Wysłałem Ci zdjęcia na telefon. Mam nadzieje ze doszły.

Możliwość komentowania jest wyłączona.