rowerem po Mazowszu 2017

wtorek był przez wróży mocno reklamowany jako jedyny dzień tego tygodnia, kiedy ma wyjrzeć a nawet chwilę poświecić słonce. Wszystkie plany zatem podporządkowałam tej ekscytującej wiadomości, żeby na pewno móc tę niecodzienną pogodową życzliwość wykorzystać.
Wstać nie  było łatwo, w nocy było około 5 stopni i w wystawiony spod kołdry noc mróz aż szczypał:) Kątem na wpół otwartego oka dostrzegłam jednak pierwsze słoneczne błyski, które zadziałały jak ostroga i parę minut po 7 byłam już gotowa

poranek był przepiękny

ale rękawiczki bardzo się przydały, zimowy zestaw opaska plus rękawiczki był w użyciu przez całą drogę do stacji w Ożarowie. Dziś pamiętałam, żeby w zatopione opłotki nie skręcać i do stacji dojechałam bez karkołomnych błotnych wygibasów. Zdążyłam akurat na wcześniejszy, spóźniony mocno pociąg. 
Wysiadam w Sochaczewie i jak już kilka razy wcześniej wyprawę rozpoczynam od wizyty w odkrytej w tym roku nader przyjaznej cukierni. Nazywa się Lukrecja

Bardzo przyjemne jest to miejsce, mnóstwo pyszności i przemiła obsługa. A przy tym świetna kawa i słoneczny ogródek. Dziś na ogródek było niestety za zimno, ale są też przyjemne foteliki w środku. Wielki kawał czekoladowego pożarłam:)))
A po pożarciu jazda mimo kręcącego piruety wiatru wielce była przyjemna. Ja też trochę pokręciłam – najpierw przez Chodakówek do Żelazowej Woli, potem powrót w stronę Brochowa

i tradycyjnie przez ciągnący się w nieskończoność most do Wyszogrodu

za Wyszogrodem wyboru wielkiego nie ma a i nie bardzo szukam, bo uwielbiam jazdę po hopkach do Naruszewa przez Chmielewo

wiele razy jechałam tędy w tym roku, pierwszy raz jest tak nostalgicznie. Mimo słońca. Bo puste, szare pola pachną jesiennie mokrą ziemią. I tylko czasem nęci coś kolorowego

Po przymusowym rowerowym poście nie mogę nacieszyć się jazdą. Zamiast zjeżdżać w stronę domu skręcam do Jońca na podbój pętli wokół Wkry. Widać, że padało. Moja miejscówka z niedawnej sesji niebieskiego nieczynna:((

Przez Nowe Miasto i Cieksyn

wracam do Borkowa i zaglądam na kawę do Lisa. Wiatr cichnie, słońce na chwilę jeszcze wygląda odważniej zza chmur i na pół godziny wraca lato. Po czym momentalnie nadciąga przenikliwy, wilgotny, przedwieczorny chłód. Wyciągam z walizki bluzę, spodnie, opaskę i ruszam na Modlin. Rękawiczki dopiero w Płudach, w pociągu mnie domroziło:((

do tej wycieczki jest mapa, zgodnie z mapą do Nowego Miasta i powrót przez Cieksyn i Borkowo wzdłuż Wkry do Pomiechówka i Modlina, skąd powrót KMką

  • DST 156.65km
  • Czas 07:08
  • VAVG 21.96km/h

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *