Łeba 2010

beznadziejna beznadzieja. Znowu kapeć. Ewidentnie w oponie coś siedzi. Niestety pan naprawiacz znowu tego czegoś nie znalazł, więc powietrze po raz trzeci wieczorem zeszło. I tak szans na jazdę nie było, wichura totalna i ulewa. Przemoczyło mnie mimo ochronnego ubranka. Próbowałam na pożegnanie z Łebą dojechać do Żarnowskiej, ale musiałam się poddać zaraz za Nowęcinem. Mam nadzieję, że solidne wygrzanie w saunie uchroni mnie od przeziębienia..

  • DST 17.41km
  • Czas 00:51
  • VAVG 20.48km/h

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *