lasy i jeziora 2016

Kozioł jako baza noclegowa sprawdził się wyśmienicie. Mimo wczorajszego dystansu wstaję wcześnie i mam wielki apetyt na dzisiejszy dzień. Prognozy nie są dobre, ale na razie nie pada i jest ciepło. Ruszam urokliwym koźlim asfaltem w kierunku głównej 53 do Pisza


Na tym odcinku nie ma ograniczenia dla TIRów ale na razie moim głównym zmartwieniem jest deszcz. Najpierw kapie, potem pada, w końcu całkiem solidnie leje. Trafia się całkiem przyjemna przystankowa wiata, więc postanawiam przeczekać. Z mapy radarowej wynika, że to opad przelotny, za tymi chmurami powinno być czyste niebo. Czekam, ale wolno to idzie. Tymczasem czas ucieka a wraz z nim ucieka moja nadzieja na realizację planu na dziś. Mogę oczywiście doczłapać do Pisza i sprawnie przetransportować się reggio do Olsztyna, skąd mnogość połączeń do Wawy – no ale chcę nad Niegocin skoro już tu jestem:) Z nudów rozglądam się po przystanku. O, jeździ autobus. Do Ełku. Przez Pisz. Mmmm, przez Orzysz! o 11. ZA PIĘĆ MINUT!!! JEDZIE!!!…………………………………………………………
Zamiast godzinę w plecy jestem godzinę do przodu. Wysiadam 10km przed Orzyszem przy drodze na Nowe Guty. Asfalt suchutki. Tutaj wcale nie padało:) Niebo co prawda nadal szare ale już widać, że z deszczem dalej pojechali. Śniardwy jak zawsze piękne

wyjeżdżam na krajową 16 do Mikołajek

gdzie spotyka mnie miła niespodzianka. Nie dość, że zakaz dla TIRów utrzymany i jest niemal pusto, to zaistniał nowy asfalcik na drugim, znacznie gorszym do ubiegłego roku odcinku. Teraz oprócz 2 środkowych kilometrów na całym dystansie kilometrów 20 do skrętu na Giżycko jedzie się wyśmienicie a pagóry których tu dostatek sprawiają dużo frajdy. No a giżycka droga 643 to już najwyższa rowerowa liga. Piękny asfalcik, no i te widoki… Jezioro Jagodne, pagórasy i kanał Kula  – nad który skręcam za Kozinem zawsze, kiedy tu jestem

bo po prostu nie umiem mu się oprzeć:)))
A jeszcze czekają mnie pocztówkowe widoczki jeziora Niegocin

w międzyczasie niebo się wypogadza i robi się naprawdę ciepło. Fantastyczna dwudniówka znajduje finał na dworcu w Giżycku, skąd szynobus zabiera mnie do Olsztyna. Tam sprawna przesiadka i już jadę do Wawy. Mam w sobie tyle wrażeń, że coś czuję, że w najbliższych dniach treningowe kółka wokół domu nie będą mnie specjalnie interesowały…

  • DST 81.07km
  • Czas 03:38
  • VAVG 22.31km/h

 

 

 

do tej wycieczki jest mapa, dzisiaj na odcinku Nowe Guty-Giżycko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *