Kozioł tour 2016

moja pierwsza wyprawa w podlaskie. Co się okazało dopiero po wnikliwej analizie mapy, bo leżący na obrzeżach Puszczy Piskiej bedący celem noclegowym Kozioł rogami już mocno o podlaskie zahacza i ledwo tylnymi kopytkami w warmińsko-mazurskim przebywa:)
Dzień się zaczął świtem nie bladym nawet ale całkiem ciemnym, bo niestety słońce wstaje już znacznie później niż ja  – bo po 5.  Ale na stację jadę już za dnia:) Mój ulubiony pociąg o 5.56 sprawnie przewiózł mnie do Nasielska (a właściwie do Studzianek), gdzie spodziewałam się pięknego słonecznego poranka. Tymczasem mgła panowała tam gęsta, że nożem kroić. Opadająca mżawką przemaczającą wszystko. Zdjęć zatem z początku trasy nie za wiele


mgła zaczęła się podnosić dopiero za Strzegocinem, wraz z wjazdem w częściowo nowe a częściowo zapomniane, nie uczęszczane dawno rejony. Planuję przebić się na Maków i napierać na Ostrołękę:) opcji jest sporo do wyboru, decyduję się jechać przez Brodowo i Bielany do Przewodowa. Trochę to naokoło ale omijam główne drogi, bo ani 620 ani 571 w rewelacyjnym asfaltowym stanie nie są więc nie kuszą jakoś nadzwyczajnie. Do 620 dojeżdżam dopiero w Przewodowie jadąc pięknym pustym leśnym asfaltem przez Bulkowo i Skórznice. Na nowym rondzie skręcam w lewo i po kilku kilometrach odbijam w prawo na Kozłowo (nie ma drogowskazu, to jest pierwszy skręt za rondem w prawo). Nawierzchnia nie jest rewelacyjna, jest za to pusto. Dojeżdżam tędy do znanej mi już drogi na Karniewo, z pięknym nowym asfaltem i bardzo szybko docieram do drogi na Maków. To niestety jest krajówka, TIRy owszem się pojawiają ale nie ma ich zbyt wiele i szczęśliwie nie ma też kolein ani innych garbów.
Początkowo zakładałam jazdę z Makowa zupełnie nową dla mnie drogą 626, żeby przez Sypniewo atakować Ostrołękę. Trochę jednak odwlekam tę podróż w nieznane, bo kusi mnie skutecznie 18km drogi na Krasnosielc. Jechałam tędy tylko raz, ale dobrze pamiętam jak piękna była to trasa. Tym razem też jestem zachwycona. Las jest przepiękny, asfalt równiutki, samochody niemal nie występują. Cisza. W Krasnosielcu zaczyna się nowe. Skręt w prawo – 544 na Ostrołękę. To jest droga, którą znam z okolic działdowskich gdzie jest w rewelacyjnym stanie i oferuje bardzo przyjemną jazdę. Odcinek ostrołęcki nie rozczarowuje, trzyma ten sam wysoki poziom:)

po drodze w lesie jest kilka fajnych miejsc postojowych, ale czuję że to już pora na coś więcej niż kanapka. Przed Ostrołęką trafiam na hotel Korona – sympatyczne stoliki na zewnątrz zachęcają do spojrzenia w kartę. Mmmm, to nie jest mój ulubiony klimat pretendującej do wykwintności gastronomii, ale jajecznicę dla rowerzysty udało się wynegocjować. To jest prawdopodobnie najdroższa jajecznica jaką jadłam w życiu, ale też najpiękniej podana i smaczna niezwykle.
W Ostrołęce przeżywam męki decyzyjne – wszystkie trasy nowe, wszystkie kuszą… Ostatecznie zachęcona zakazem ruchu TIRów jadę kilkanaście kilometrów główną 53 do Kadzidła – osobówek sporo ale nic większego rzeczywiście nie jeździ. Nawierzchnia świetna i rewelacyjny Orlenek. W Kadzidle skręcam na Łyse – i to jest strzał w dychę

jedzie się fantastycznie i aż żal, że to już…

mijam imponującą budowlę sakralną i skrócikiem przez Grzędę tudzież Pupkowiznę dojeżdżam do drogi 647. A tam czeka już na mnie

nowe województwo do kolekcji niebieskiego:) Klimat jest fantastyczny, powoli zachodzi słońce, kładą się długie cienie…

zaraz za Pisą jest skręt do Kozła. 5km pięknego przejazdu przez las, mijam wieś, znajduję hotel – a jakże KOZIOŁ – i  kończę dzisiejszy rajd

  • DST 189.33km
  • Czas 08:30
  • VAVG 22.27km/h

 

 

 

do tej wycieczki jest mapa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *