huraganowe neverending story

kończą mi się pomysły na tytuły wpisów zawierających te same smętne pogodowe wyrzekania. Ale jak tu krzesać z siebie kreatywną radość, skoro nieustannie wieje przenikliwym zimnem w sposób zniechęcający do dłuższej aktywności. I tylko najtwardsze sztuki  W TYM JA próbują cyrkowych rowerkowych akrobacji w nierównej walce z upodlającymi podmuchami. Co po wczorajszych znojach turniejowych masakrą absolutną dziś było. Czyli – dzień jak co dzień ostatnio. Niestety

  • DST 53.53km
  • Teren 11.00km
  • Czas 02:43
  • VAVG 19.70km/h

3 przemyślenia nt. „huraganowe neverending story

  1. Elizko!To nie wiesz? Bo ja już słyszałem, że takie huraganowe zimne wichrzysko będzie już zawsze. trzeba więc nam zamienić rowery na bojery na kółkach (nie na płozach) – są takie.

  2. Tytuły wpisów mogą traktować o celach wycieczek. Wszak nie ma złej pogody na rower, a są tylko źle ubrani rowerzyści ;-). Pozdrawiam!

  3. Tytuły wpisów mogą traktować o celach wycieczek. Wszak nie ma złej pogody na rower, a są tylko źle ubrani rowerzyści ;-). Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *