Bałtycki spontan cz1

nastał wiatr południowo – wschodni, na który czekałam z plikiem wyprawowych planów. Całą niemal sobotę lało, ujechałam raptem dwadzieścia kilka kilometrów a że w piątek też niewiele więcej zatem była moc do jazdy, chęć wyprawy i głód długiej trasy. Był też ból głowy spowodowany nadmiarem nęcących możliwości. Ostatecznie postanawiam porzucić pomysł jazdy udeptanymi ścieżkami na rzecz czegoś nowego. Przynajmniej w części, jako że przecież mało jest miejsc gdzie jeszcze nie byłam:)))
Na początku jest stare, przez Czosnów i Dębinę dojeżdżam do drogi 575 biegnącej wzdłuż wiślanego wału do Śladowa i dalej do Kamionu a docelowo po przecięciu Bzury – do Płocka.

Za Bzurą zaczyna się „odświeżane” – ani nowe ani stare, jechałam tędy raz czy dwa, wieki temu i niewiele pamiętam. Ale nowego asfaltu tu na pewno nie było. Teraz jest. Starego też miejscami trochę zostało, ale w stanie przejezdnym:)

Cały czas jadę 575, przez Iłów i Słubice aż do skrętu na Gąbin. I tu zaczyna się NOWE. 
Do Gąbina fajny przejazd bocznym asfalcikiem a sam Gąbin kusi bogactwem możliwości dojazdowych do Gostynina, który jest kolejnym celem na mojej dzisiejszej trasie. Wybieram drogę 577 do Łącka i jak wszystko dzisiaj wybór nie ma opcji czarno/białej. Bo jest trochę dobry i trochę zły. Dobry – bo droga jest przepiękna, lasy, jeziorko, cudowny nowiutki asfalcik. Zły – bo ta piękna droga jest oszpecona dziadowską rowerową ścieżynką

ciągnącą się przez całe 12 km do Łącka. I co kilkaset metrów życie uprzykrzają znaki zakazujące jazdy rowerem po tej pustej rewelacyjnej drodze. Zrobiłam eksperyment. Asfaltem jechałam 31km/h. Ścieżką 13… Wybór mógł być zatem tylko jeden. Nikt nie trąbił, ale przez te zakazy przyjemność śmigania została zepsuta. Nigdy nie zrozumiem, czemu pojazd ma jeździć chodnikiem a nie po jezdni. A ścieżki powstają na potęgę, prawdziwa morowa zaraza rozprzestrzeniająca się na miasta i wsie. Zwłaszcza wsie. I zawsze w towarzystwie zakazów. Jak mnie to wkurza to tylko ja wiem. No ale tymczasem tuz przed Łąckiem spotykam miłą panią, która podpowiada fajny przejazd boczkiem do Gostynina przez Władysławów. Cudownie, asfalcik super, lasy piękne. I nie ma ścieżki:)

następnym razem z Gąbina spróbuję pojechać do Gostynina przez Korzeń. Królewski!!
Z Gostynina do Kowala nudna droga bez historii ze słabym dość asfaltem (ale nie BARDZO słabym), bez ścieżki. Za to sam Kowal fajny, i takie oto ma miłe miejsce

Z Kowala planowałam pojechać do Włocławka przez Brześć Kujawski (żeby ominąć 10km ścieżki znanej mi z Włocławka), co okazało się niemożliwe. Droga zamknięta i jak twierdzą miejscowi całkowicie nieprzejezdna. Przebudowa. Będzie ścieżka – poinformowali mnie radośnie… 
Dzięki temu remontowi śmigam sobie świetnym poboczem drogi 91 aż do samego Włocławka, gdzie wita mnie oczywiście ścieżka. Z przeszkodami.

sama ścieżka przyznać trzeba nie jest zła, w mieście dość beznadziejna i nie za świeża, ale po wyjeździe mimo kostki już dość gładko (w ogóle mam taką obserwację, że dobrze położona kostka jest lepsza niż te fale Dunaju jakie nagminnie na ścieżkach wylewają z asfaltu). No i tylko ta wspinaczka na koniec, żeby się z powrotem na 91 wydostać. Jakaś fuszerka musi być. 
Na 91 fuszerki nie ma, bardzo fajne hopeczki, super pobocze, obok dwupasmówka więc ruch nie za duży. Skręt do Ciechocinka po zjeździe z mega pagóra, jeszcze tylko ciechocińska ścieżka (co ci pisane to cię nie minie) i już mogę się cieszyć cudownie ciepłym, prawdziwie emeryckim wieczorem. Chyba jestem tu najmłodsza:)))

do tej wycieczki jest mapa

  • DST 213.76km
  • Czas 09:05
  • VAVG 23.53km/h

2 przemyślenia nt. „Bałtycki spontan cz1

  1. W kwestii ścieżek rowerowych w pełni się z Tobą zgadzam. To jest jakiś koszmar. Dodatkowo mam wrażenie, że ludzie którzy je tworzą w życiu nie posadzili tyłka na siodelko rowerowe!
    Gdy będziesz lecieć jeszcze kiedyś drogą 575 w stronę Płocka to polecam (jeśli jeszcze nie byłaś) w Słubicach skręć w lewo i pojedź kilkanaście kilometrów do m. Sanniki. Jest tam piękny pałac z olbrzymim ogrodem.

    Lubię czytać Twojego bloga…
    Pozdrawiam…

    1. temat sciezek doprowadza mnie do rozpaczy – właśnie piszę komentarz do artykułu w GW – pani radna z Ursynowa zaproponowała, zeby celem uspokojenia ruchu rowerowego na ściezkach i w trosce o pieszych zamontować na tychze ściezkach progi zwalniające…
      W Siennicy byłam ale gnałam na pociąg do Łowicza, co zresztą źle wspominam (ściezka…) i pałacu nie zaliczyłam.
      A za miłe słowa w imieniu bloga dziękuję:)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *