sochaczewska wyprawka

pogoda jak na luty nadal rewelacyjna. Po kilku słabszych dniach (najpierw całodzienny deszczowy opad, potem wichura i mróz, wreszcie wczoraj słoneczny ale zimny dzień z mega wysokim ciśnieniem – 1047!! – czego po prostu nienawidzę) dziś otworzyło się pogodowe okienko na wyprawkę. Trochę co prawda jak na moje upodobania było chłodnawo, ale kto nie ryzykuje ten kilometrów nie zbiera:)) Opłacało się rano w lekkim minusie celem złowienia KMki wyruszyć, bo w Sochaczewie już był mały plusik a po zaliczeniu malinowego sernika w „Lukrecji” stopni na termometrze zaczęło szybko przybywać. A to za sprawą słońca, które życzliwość swą zechciało okazać. Finalnie momentami pokazywała się dziewiątka, ale większość trasy w przedziale 7-8. Wiatr początkowo mocny ale kierunkiem zachodnim wspierający, pod koniec dnia niemal ucichł.
Wietrzna pomoc bardzo była przydatna, bo niebieski nadal w serwisie i na grubych sylwusiowych oponkach trzeba było kręcić.

Trasa: Sochaczew-Gawłów-Chodakówek-Żelazowa Wola-Strzyżew-Szczytno-Zawady-Kampinos-Górki (przez Józefów z 3km enduro, przed Górkami objawił się kilometr nowego asfaltu)-Wilków-Dębina-Czosnów-Łomianki.
Czwarta stówka w lutym (!!!) wpadła, to się nazywa udane wejście w sezon:)))

  • DST 107.94km
  • Teren 2.80km
  • Czas 05:29
  • VAVG 19.69km/h

Jedno przemyślenie nt. „sochaczewska wyprawka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *