Ochhh… 3000 dni codziennej jazdy! Oprócz smaczków i przyjemności momenty trudne też były a najgorszy trafił mi się nieoczekiwanie na sam koniec. Wtedy, kiedy już bardzo chciałam te 3000 dni mieć.
Bo tuż przed dniem zero wirus mnie dopadł tak przepaskudny, że już myślałam, że tych kilku dosłownie dni mi zabraknie i nadzwyczajną siłę woli musiałam wykazać, żeby jednak każdego “chorego” dnia kilka chociaż kilometrów przepełznąć. Więc AGAINST ALL ODDS w sensie dosłownym i mam poczucie że wyszarpałam od losu tę końcówkę:))
Na dzień 3000 jakoś już doszłam do siebie na tyle, żeby traskę fajną na okazję specjalną zaplanować. Wymagania co do traski były dwa: żeby była nowa i z wiatrem:)
Była:))
Początek na zupełnie nowej stacji: Białystok Zielone Wzgórza.
Super opcja. Wysiadasz z pociągu i od razu jesteś w trasie. Szybki i bezproblemowy wyjazd z miasta po nowych asfaltowych ścieżkach. Kilka minut – i już zaczyna się fajne:))
Pierwszy odcinek do Ciechanowca (Orlen:))) bardzo udany,
asfalty bardzo dobre i dobre, trochę aut na odcinku do Sokołów ale potem po skręcie w dół w drogi lokalne ruch niemal zamarł – na tyle że można było asfalt zawłaszczyć i świętować:)
Z Ciechanowca super jazda na Nur, zwłaszcza początek był udany
bo droga wojewódzka w przebudowie i dla aut nieprzejezdna, przez kilka kilometrów tylko las i szum gum:)
Spore zaskoczenie czekało też za Nurem, gdzie wjazd był obowiązkowy na krajówkę 63 – no bo most
a krajówka wiadomo – zawsze są obawy i zazwyczaj są uzasadnione – a tu tymczasem pusto. Zero aut. Nul. Więc kiedy nawi zaproponowała z krajówki zjazd i objazd lokalnym duktem nawet przez chwilę wątpliwości były, czy warto. Kilometrowo na pewno nie bo naokoło. Ale “klimatycznie’ – zdecydowanie tak.
Przez Przejazd Nurski
i Pustelnik. Pięknie tam było.
Powrót na krajówkę nadal bez traumy a w Ceranowie już odbitka na Kosów Lacki i Węgrów.
Droga super ale Węgrowowi nijak się nie poprawiło przez te 15 lat, odkąd ostatni raz tu byłam. Zakazy, garbate ścieżki z kostki, krawężniki i ogólna zapyziałość. Na plus – nówka BP:)
Odcinek Węgrów – Mokobody bez szału, asfalt dobry ale aut trochę było, za to po zjeździe w bok w Mokobodach piękne klimatyczne asfalciki
aż do samego Kotunia. Skąd Koleje Mazowieckie co godzina do Wawki komfortowo wiozą:)
Wspaniały to był dzień. Wart, żeby wracając z warszawskiego dworca do dwusetki dokręcić:)))
- DST 202.06km
- Czas 08:47
- VAVG 23.00km/h
mapka ze stravy jest tutaj