30/30 i 3212km w czerwcu:)

czerwiec wynagrodził słaby wynik maja i pozwolił na miesięczny kilometraż z trójką z przodu drugi rok z rzędu. Fajny miesiąc zakończony fajną wycieczką:)
Przez Nieporęt,

Załubice, Kuligów, Niegów, Mostówkę, Urle, Kamieńczyk i Nadkole

(po krzepiącej porcji pierogów – tym razem w strachowskim Nadliwiu, bo było na tyle wcześnie, że kajakowy tłum jeszcze nie zaatakował – i równie krzepiącej kawie w Łazach)
dojechałam do słynnej nietuzinkowej doprawdy rowerowej ścieżki.

Kusiła i nęciła dziurę sporą oferując już na wstępie, ale nie uległam uparcie trzymając się planu zakładającego skręt w kierunku miejscowości Brzuza.

Konsekwencja w realizacji planu się opłaciła i została wynagrodzona doświadczeniem rowerowej wycieczki z koniem. Mocna rzecz:))

Na koniec przejazd przez Bug przed Małkinią

i rzut oka na niezmiennie dramatyczną drogę do Kosowa Lackiego (tylko dla hardkorów. Trelinki, 12km – pełniące funkcję ścieżki rowerowej. Obok cudnie gładki asfalt z zakazem, a jakże).
Powrót KMką w niezłych całkiem jak na niedzielny wieczór warunkach (pociąg dwukrotnie dłuższy niż działdowski, co komfort względny tłumaczy. Rowerów dużo, ale „punktów” rowerowych w składzie aż 4).

  • DST 159.85km
  • Czas 07:52
  • VAVG 20.32km/h

Czerwiec mnie usatysfakcjonował:) A teraz wszystkie moje myśli pędzą już ku końcówce lipca…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *